DON’T YOU FORGET ABOUT ME

Posted on 2009/08/15

4


Tydzień temu odszedł John Hughes, co w polskich mediach przeszło niemal bez echa, w Stanach natomiast niemal każdy dorastający w latach 80. osobnik poczuł się trochę osierocony.

Hughes, reżyser i scenarzysta, który stał się ojcem kina nastoletniego niepokoju lat 80., jak nikt inny ukazywał młodzieńcze lęki i obawy, zgrabnie balansując pomiędzy patosem a farsą i uzupełniając swoje filmy piosenkami, których tekst był swoistym aneksem do obrazu.

John Hughes z aktorami z „The Breakfast Club

Ścieżki dźwiękowe ilustrujące jego filmy są ucztą samą w sobie – Hughes jak mało kto miał dar do wybierania kawałków ówczesnej alternatywy muzycznej nonszalancko zestawiając je z popowym mainstreamem. I tak w jego filmach obok siebie znalazły się utwory The Smiths i Kajagoogoo, Simple Minds i Nik Kershaw, Killing Joke i Wham, Echo&The Bunnymen i Los Lobos.

Dla wielu dzisiejszych trzydziesto-paro latków The Breakfast Club, Pretty in Pink, Ferris Bueller’s Day Off czy Sixteen Candles pozostały ich pokoleniowymi portretami, które nadal wiele mówią o nich samych i latach, w których przyszło im podejmować życiowe wybory.

by:  Maria Durska 2009

Reklamy