KALABRIA NA EKRANIE

Posted on 2010/11/19

0


Dziś do kin wchodzi film „Na północ od Kalabrii”  Marcina Sautera – dokument kreacyjny z muzyką Macieja Cieślaka. Choć nie ma zbyt szerokiej dystrybucji,  cieszy fakt, że gdzieniegdzie będzie można go zobaczyć, bo każda obecność dokumentu w salach kinowych jest cenna.  Akcja filmu dzieje się w Chełmsku Śląskim – poprzez to miasteczko Sauter próbuje budować obraz polskiej prowincji na wzór idylli zapomnianych miasteczek włoskiej Kalabrii, gdzie wbrew wielu problemom, wszyscy są szczęśliwi.

Prawdziwe Południe Włoch może poszczycić się wieloma ciekawymi reprezentacjami filmowymi. Sycylia zapisała się  na kartach historii kina arcydziełami  takimi  jak „Ziemia Drży” Luchino Viscontiego i „Cinema Paradiso” Giuseppe Tornatore  czy ostatnio (już mniej arcydzielnym) „Spotkaniem w Palermo” Wima Wendersa. Z Apulli migrował do Mediolanu Rocco i jego bracia w filmie Viscontiego, a w odwrotnym kierunku podążali bohaterowie „Drugiej nocy poślubnej” Pupi Avatiego. Mniej odkryta filmowo jest Kalabria, choć szczęśliwie zmienia się to w ostatniej dekadzie.

Nagrodę publiczności na tegorocznej edycji festiwalu Era Nowe Horyzonty zdobył film „Le Quattro Volte” Michelangelo Frammartino. Gutek Film zapowiedział, że wprowadzi go na polskie ekrany – czekamy. Ta hipnotyzująca ballada o cykliczności i harmonii świata oraz sile natury ukazuje to, co w Kalabrii wciąż potrafi jeszcze funkcjonować – życie z dala od głównego nurtu wydarzeń prasowych, jakby z innego porządku czasowego i symbolicznego.

Przed trzema laty Kalabria celebrowana była w w filmie Mimmo Calopresti „L’Abbuffata”, opowiadającym o  grupie młodych ludzi z Diamante (małe miasteczko w prowincji Cosenzy, gdzie odbywają się mistrzostwa w jedzeniu peperoncino), którzy próbują nakręcić film o swojej małej ojczyźnie. Prócz kalabryjskich naturszczyków zagrały tu wielkie gwiazdy francuskiego kina:  ulubiona aktorka Ozona i siostra prezydentowej Francji – Valeria Bruni-Tedeschi oraz Gérard Depardieu. Całość kończy się tytułową wyżerką. Film niestety nie miał polskiej premiery, ale wydaje się, że musiał go widzieć Sauter, kręcąc „Na południe od Kalabrii”.

„Prawdziwa legenda Tony’go Vilara” [„La vera leggenda di Tony Vilar”] to obraz, który Giuseppe Gagliardi zrealizował w 2006 roku. Ten interesujący, choć nieco przydługawy, film muzyczny połączony z  mockumentary, opowiada historię tytułowego argentyńskiego piosenkarza, ubóstwianego w latach 60-tych, zapomnianego i poszukiwanego po dekadach. Choć tak naprawdę Tony Vilar nigdy nie istniał, podobnych mu postaci jest mnóstwo, a tropienie jego legendy stanowi jedynie pretekst do ukazania muzycznego folkloru Kalabrii, który dzięki emigracji jej synów i córek,  rozproszył się po całym świecie.

W roli tropiciela Tony’ego Vilara wystąpił lider kalabryjskiej grupy Il Parto delle Nuvole Pesanti Peppe Voltarelli, który napisał do filmu także muzykę (utwory tej grupy wykorzystane zostały też w „Abuffacie”).  Nic dziwnego, bo obok  zespołów takich jak Calabruzi czy Re Niliu, stali się ambasadorami Kalabrii w całej Italii. Charakterystyczne brzmienie Il Parto delle Nuvole Pesanti, których nazwę należałoby tłumaczyć jako Partia Ciężkich Chmur, zawdzięczają używaniu instrumentów typowych dla muzyki kalabryjskiej (gitara „battente”, akordeon, dudy, lira, mandolina).

Grupa, ciesząca się raczej statusem kultowej niż kultem na miarę Vasco Rossiego czy Zucchero, istnieje od wczesnych lat 90-tych i zawiązała się w Bolonii, choć złożona jest z samych kalabryjskich muzyków. To znamienne, bo z tego biednego regionu, który wciąż nie może uporać się z problemem mafii, bezrobocia i wpływów kościoła katolickiego, każdy, kto ma krztynę talentu lub intelektu – wyjeżdża. A potem tęskni. Leżąca na styku Morza Jońskiego i Tyrreńskiego Kalabria słynie  z cudownej kuchni, silnych więzów rodzinnych i przyjacielskich oraz beztroskiego życia pośród przyrody. To rodzaj raju, który musi zostać utracony, ale pozostaje zawsze gdzieś głęboko w sercu. Jak kino „Paradiso” z filmu Tornatore.

by: Adam Kruk 2010

Reklamy