KOLEJE KELIS

Posted on 2011/01/27

3


Ostatnio udzieliła się, podobnie jak Ana Matronic z Scissor Sisters, na najnowszej (fatalnej!) płycie Duran Duran All You Need is Now. Podśpiewuje tam w tle piosenki „The Man Who Stole a Leopard”. Jej obecność nie pomogła jednak ani utworowi, ani płycie, którą na razie zakupić można tylko w internecie. Na Sylwestra wystąpiła w Krakowie. W białym futerku, co wzbudziło protesty organizacji PETA, z którą Kelis skonfliktowana jest od dawna. Nie widziałem tego występu, ale w sylwestrowych miejskich spędach rzadko liczy się muzyka, ważniejszy jest alkohol, fajerwerki i image lokalnych władz. Kelis wymagałaby lepszej ekspozycji, bo słuchając nagrań divy z Harlemu z perspektywy dziesięciolecia jej obecności na scenie muzycznej, okazuje się ona stróżem oryginalności i mistrzynią budowania spójnego, wyrazistego wizerunku. Choć przecież swobodnie żonglowała producentami i stylistykami. Ma widać w sobie to, co sprawia, że nigdy nie będzie jedną z wielu. Kariera Kelis w pięciu odsłonach.


1. „Caught Out There” – zaczęła ostro feminizując na płycie Kaleidoscope w 1999 roku, która stała się preludium do zajęcia ważnego miejsca w panteonie lat zerowych. Piosenka wałkowana na okrągło przez muzyczne telewizje nie pozostawiała złudzeń, że mamy do czynienia z żyletą – wówczas dwudziestoletnią, a już pewną swego, pyskatą, waleczną.

 

2. „Young, Fresh N’ New” – singiel promujący drugą płytę Wanderland (2001) miał w sobie nieziemską moc, został jednak, podobnie jak cała płyta, niemalże niezauważony przez słuchaczy, wbrew zachwytom recenzentów. Może dlatego, że Kelis odfarbowała tęczowe pasemka i zamieniła je na świetliste refleksy? Nie walczyła dłużej o tę płytę – drugiego singla z Wanderland już nie wypuściła, tylko przystąpiła do nagrywania kolejnego albumu.


3.”Milkshake” (2003) – jej pierwszy numer jeden w Stanach i gigantyczny hit na całym świecie. Zasłużony: soczysty, czarny beat, podniecający teledysk – maczał w nim zresztą palce Pharrell Williams w swoim najbardziej płodnym okresie. Piosenka, której nie da się nie zapamiętać i Kelis eksponująca wszystko, co ma najlepsze. Za „Milkshake” podążyły kolejne przeboje z płyty Tasty – równie udane: „Trick Me” i „Millionaire” z Andre 3000 oraz „In Public” z jej ówczesnym mężem – Nasem.

 

4.”Lil Star” – ciąg dalszy współpracy z Neptunes, już nie tak udany jak Tasty. Płyta Kelis Was Here, promowana singlami „Bossy” i „Blindfold me” wpisała się zaledwie w dobra średnią ówczesnej sceny r’n’b. W dodatku właśnie wtedy (2006 rok, Nelly Furtado wydaje płytę Loose) dzięki Neptunes stylistyka ta zaczęła dominować w całym popowym nurcie. A może chodziło o to, że Kelis przywróciła włosom czerń, skróciła je i wyprostowała, zaczynając przypominać Lil Kim? Dopiero wypuszczony rok później singiel „Lil Star”, utrzymany w stylistyce Motown, pokazał dlaczego Kelis jest wielka. I była już blond, co stanowiło zapowiedź kolejnej płyty.

 

5. „Brave” – Kelis idzie z prądem – tu jako siwucha z odrostami w genialnie prostym teledysku do jedynej piosenki z zeszłorocznego albumu Flesh Tone, na której wie co robi. Podróż Kelis w stronę electropopu odebrała jej bowiem sporo charakteru i polotu. Trudno się dziwić, jeżeli pozwoliła majstrować przy albumie Davidowi Guettcie i jemu podobnym. Guetta  ma bowiem sukcesy w sprzedaży i na pewno jest niezłym handlowcem, będąc jednocześnie tandeciarzem i muzycznym szkodnikiem. Ostatecznie  jednak, nawet jeżeli całej Flesh Tone słuchać nie sposób, „Brave” wynagradza pozostałe aranżacyjne pomyłki.

by: Adam Kruk 2011

Reklamy