DYSKRETNY UROK MOLESKINE

Posted on 2011/05/17

1


„Według producentów, nazwę Moleskine wymyślił podróżnik i mistrz reportażu – angielski pisarz Bruce Chatwin, zmarły na AIDS w 1989 roku. W latach 80. wykupywał on całe nakłady podobnych notatników, dostępnych w niektórych francuskich księgarniach, zaopatrujących lokalną cyganerię artystyczną. Wtajemniczeni poszukiwali ich niczym białe kruki, bo już wtedy stały się one niezwykle rzadkie, wkrótce zupełnie niedostępne. Do momentu, kiedy w 1997 roku mały mediolański wydawca postanowił ożywić tę tradycję i oczywiście zarobić na niej, odwołując się właśnie do słów Chatwina. Postawił na spowijającą ten przedmiot aurę elitarności, wiadomo bowiem, że produktom niszowym można nadać wyższą cenę. Dziś, nawiązując do legendy, dystrybuuje się je w niektórych księgarniach, rzadziej w sklepach artystycznych i papierniczych, w Empikach są raczej niespotykane.

Bruce Chatwin

Tradycja to jedno. Właściciele firmy nie oszukują się jednak, że na starodawnym wynalazku, jakim jest papier, można zarobić krocie bez wsparcia nowoczesnych technologii. Zaprzęgli je więc w inteligentną, nienachalną promocję. Ekspansyjne kampanie telewizyjne są dobre dla Coca-Coli; do rozreklamowania Moleskina potrzebna była inna metoda. Nie od dziś bowiem wiadomo, że nie sprzedaje się produktu, a styl życia, który się z nim kojarzy. Dlatego zamiast nic niemówiących haseł postawiono na popularyzowanie historii notatnika i nazwisk z nim kojarzonych, a hasło przewodnie: kultura, wyobraźnia, pamięć, własna tożsamość nie miałoby prawa przejść przez żadną agencję reklamową.

Główną strategią stał się marketing szeptany, a ten ma to do siebie, że szeptać musi wielu i szeptać trzeba głośno. Stąd, oprócz tradycyjnych strun głosowych, fenomen Moleskine silnie reprezentowany jest w sieci. Znaleźć tu można sporo stron internetowych, grup fanowskich, blogów poświęconych temu anachronicznemu cudeńku z celulozy. Wirus się rozprzestrzenia. Firma Amazon już wypuściła na rynek okładkę do swojego readera Kindle, stylizowaną na kultowy notatnik. Kindle przytrzymywany jest na charakterystyczne dla Moleskine gumki po prawej stronie, po lewej zaś znajduje się tradycyjny notatnik analogowy. Okładka oczywiście czarna. Tylko czekać, aż powstanie fajniejsza wersja Worda czy Open Office’a ze znakiem handlowym Moleskine.”

Całość czytaj na stronie miesięcznika (popularno) naukowego „Faust”.

by: Adam Kruk 2011

Reklamy