FESTIWAL STYLU ŻYCIA

Posted on 2014/05/01

0


Clipboard02Salone del Mobile i Milan Design Week to niezwykle intensywne wydarzenie. Intensywne tak w bodźce wizualne, jak też intelektualne. Ale i zmysłowe – i nie mam na myśli wyłącznie obolałych od chodzenia nóg…

Odwiedzając Salone del Mobile (oraz wystawy towarzyszące w mieście) nie sposób nie ulec urokowi tego wydarzenia. Tak – właśnie urokowi. Bo czyż nie jest uroczo poudawać przez kilka dni, że nas na to wszystko stać? Że mamy własne mieszkania, które stylowo urządzamy oraz, co najważniejsze, że mamy czas w nich mieszkać? Wcale nie piszę tego z przekąsem, mediolańskie święto dizajnu naprawdę otacza atmosfera jak z przedświątecznych bajek Disneya. Interesujące jest jednak i to, że festiwal łączy ekskluzywności dizajnu z jego egalitarnością: w Mediolanie zobaczyłam masę ludzi z najróżniejszych sfer mieszających się ze sobą na ulicach Zona Tortona, Porta Genova czy Ventura Lambrate – a już na pewno w Rho Fiera – by zjednoczyć się dla kreatywności, biznesu i dizajnu. Na czym polega ta integracyjna moc wzornictwa?

Tutaj, inaczej niż na podobnych rangą festiwalach innych sztuk (takich jak filmowe Cannes), rzadko „śledzi się” czy„czci” projektanta lub daną markę. W większości przypadków przedmiotem zainteresowania jest nadal efekt pracy. Wciąż jeszcze – nawet w narcystycznych Włoszech, nawet na targach w Mediolanie – to nie projektant, lecz produkt jest na pierwszym miejscu. I nawet jeśli większości z nas nie stać na zakup danej nowości (a szczerze mówiąc, na starszy model też nie), to, jako że większość z nich dotyczy życia codziennego, każdy z nas może się do nich odnieść, wyrazić swoją opinię. Czy trafiają w nasze ambicje? Być może. Czy inspirują? Na pewno. Czy wrócę do Mediolanu za rok? Nie mam żadnych wątpliwości.

Wracając do bajek Disneya – trudno nie zastanowić się, jak targi przedmiotów mają się w czasach kryzysu. Choć może bardziej niż targami produktu, są festiwalem stylu życia. W Mediolanie kolejny raz miałam wrażenie, że słowo kryzys nie istnieje, mimo, że w mowie potocznej świata zachodniego XXI wieku zadebiutowało jakieś 7 lat temu. W świecie Rho Fiera firmy nadal produkują, trendy nadal są wyznaczane, a pustostany w deweloperskim stanie w Portugalii i w Grecji zaraz zostaną sprzedane szczęśliwym bogatym 2 plus 1. Mnie nie stać. Postanowiłam więc skłotować: Portugalia, piękny, nowiutki pustostan z widokiem na ocean. 65m2. Gołe, pachnące jeszcze świeżym tynkiem ściany. Czym to wypełnię?

Łazienka – tutaj był ogromny wybór – dwa wielkie pawilony. Wanna bardzo mi się podoba, ale miałabym problem z transportem. A może jednak warto?

Do tego jednostka łazienkowa Roundbath zaprojektowana przez Allegory Studio z Salone Satelite.

roundabath-1allegory_studioOraz niezwykła szafka łazienkowa Lucent Mirror studia WM z wystawy Cotto: Another Perspective/Another Detail na Ventura Lambrate.

Zegar: licznik czasu, albo coś, co pozwoli o nim zapomnieć. Studio Kappes z Japonii: Projekt MOMENTum z Salone Satellite.

Spanko: wiele rozwiązań pięknych i niebanalnych. Moją uwagę przykuły jednak materace Marylin Monroe firmy Absolut. Dziwna identyfikacja graficzna uruchomiła w mojej głowie ciąg skojarzeń (od ikony seksu po producenta wódki). Zapytałam hostessy, skąd ta inspiracja. Przecież Marylin Monroe umarła w łóżku – usłyszałam w odpowiedzi. I wszystko jasne. Nie odważyłam się już zapytać, skąd pomysł na klimtowskie stylizację wizerunku Marylin na jednym z materacy…

Urządzamy się dalej. Ściany: Platform-Mono&Duo by Bahbak Hashemi-Nezhad z RCA. I nic więcej nie trzeba.

platformmonoduoRCAKrzesła – superwygodne (naprawdę!) i bardzo ładne w formie. FLX Chair by Tom Higgs z RCA:

Miejsce do pracy w przerwach w kontemplacji Oceanu: idealny na południe Europy Current Table Marjana van Aubela zbiera i magazynuje energię słoneczną na całej powierzchni blatu. Można więc podczas pracy równocześnie ładować laptop czy telefon. Płaca opłaca się podwójnie, a dodatkowo niejako wymusza utrzymywanie powierzchni w jak największym porządku.

Na spacery piękny projekt Tajwańczyka Anona Pairot. Parasolka zrobiona z naturalnych liści palm (są materiałem odpadowym – w procesie produkcyjnym używa się drewna, natomiast liście się wyrzuca). Sklejona i utwardzana kopuła, do tego estetyczny i sprawny mechanizm, drewniana rączka i specjalny ręcznie robiony lniany pokrowiec.

Na koniec kuchnia. Jakakolwiek, byleby włoska. Wystawa Kitchen, Soul, Design sprawiła, że uwierzyłam, iż włoskie kuchnie są naprawdę wyjątkowe. Świetnie zaprojektowana ekspozycja.

W kontekście znakomicie zaprojektowanych wystaw muszę wspomnieć o Where Architects Live Francesca Molteniego i Davide Pizzigoniego. Ta multimedialna prezentacja, znajdująca się w Rho Fierra w 9. pawilonie, była właściwie wielką instalacją z minipawilonami zaprojektowanymi przez 8 architektów. Oprócz nich samych mogliśmy zobaczyć ich modele (co było bardzo ciekawe) oraz dokumentację zdjęciową i filmową całego projektu. Pytanie zawarte w tytule wystawy odnosiło się zarówno do budynku – formy, jak i do miejsca, podkreślając każdorazowo kontekst miasta, mieszkańców, środowiska i otoczenia w projektowaniu struktur mieszkalnych.

Wystawa France Design na Via Tortona – wystawa dobrze zaprojektowanych, ładnych i użytecznych rzeczy. Rzeczowa i esencjonalna. Więcej na stronie internetowej projektu.

A na koniec niezastąpiona Lidewij Edelkoort z wystawą Fetishism i fokus na Brazylię i Afrykę. Głęboki brąz zamiast czerni. Kolejny dowód na to, że to my sami określamy, co czemu przypiszemy miano fetyszu.

by: Gabriela Kowalska 2014

Reklamy