CZYTAT #38

Posted on 2015/04/02

1


Była już późna noc, czterystu ulubieńców bogów zostało niemal pozbieranych, Charlie zdążył poprosić o audiencję u Zandry Sandra, a w pobliżu Dowództwa ktoś śpiewał drwiąco kołysankę haszyszynów, hodowców narkotyków.

Mój haszysz nie szkodzi,
to dobry towar, pochodzi z Al-Biki,
z zielonych dolin Ba’albakku.
Kosztuje mało.
Kup kilo, żołnierzu, i pal go,
pal go, pal.
Nie masz bowiem nic innego, by zapomnieć
tę smutną historię
i to smutne miasto.

Oriana Fallaci, Inszallah, przeł. J. Ugniewska, Warszawa 2013, s. 76.

Reklamy